Kolejna relacja w Ścigaczu
Ukazała się kolejna, trzecia i ostatnia relacja na ścigacz.pl
Tutaj jest link
Ukazała się kolejna, trzecia i ostatnia relacja na ścigacz.pl
Tutaj jest link
Po takim czasie powrót do kraju jest naprawdę fantastycznym uczuciem. Polska jest taka piękna! A przywitanie nas przez Rodziców uświadomiło nam powrót po bardzo długim czasie
Dziękujemy Wam Kochani za wsparcie od samego początku !!!
W sumie pokonaliśmy 17 165 km na motocyklu i około 5700 km koleją transsyberyjską, a cała podróż trwała 8 tygodni.
Jedziemy. Motocykl mistrzowsko załadowaliśmy. Chłopaki z www.longwalk.pl zostali na peronie, jeszcze daleka droga przed nimi. Nasza podróż się kończy. Lecą łzy, ale spotkamy się w Polszy. Dopiero w listopadzie bo im nada do Kalkuty. Chłopaki! Powodzenia na Gobi!
My wracamy do cywilizacji. Przez 7 tygodni na motocyklu chleb, cebula, czosnek, ale po co piekarniki, telewizory, radio? Żeby być szczęśliwym. Bzdura!
Jedziemy teraz przez tajgę, ale nuda i łatwizna bo pokonciem. Kolej miała być kolejną przygodą, ale to nie to samo. To już jest powrót do domu. Dzięki wam chłopacy z long walk, dzięki Krzychu z Baśką za jezioro Białe.
Dojechaliśmy na Święty Nos, mocno wieje więc na Bajkale potężne fale. Postawiliśmy pałatkę nad samym brzegiem. Niesamowite miejsce. Magiczne miejsce.
Mamy problem z biletami. Brakuje nam 500 dolarów. Przyjdzie nam na kolanach wracać. Nie ma plac kartnych tańszych, tylko lux za 20 tysięcy rubli, czyli jakieś 2 tysiące od osoby. Panie od rana załatwiają plackratne za 5 tysięcy, ale nie wiadomo, czy się uda. Szykujemy się, że trzeba będzie kupić “kupiejne” (od konika) za 10 tysięcy rubli od osoby.
Na pociąg i tak trzeba będzie czekać dwa dni, więc jedziemy jutro na Święty Nos nad Bajkałem. To rzut beretem.
Jesteśmy w Ułan Ude w domu polskim. Jutro kupujemy bilety na powrót. Stąd wyruszamy, nie z Irkucka. Spotkaliśmy kolejnych Polaków. Chłopaki idą na piechotę aż do Indii śladami słynnej ucieczki z łagru sprzed pół wieku. Obczajcie ich na www.longwalk.pl.
My na granicy rosyjskiej. Wczoraj zrobiliśmy 500 po tarce. Rekord chyba, tyłki pieką. Dzisiaj większość po asfalcie, więc poszło.
Kolejna relacja w ścigaczu.pl
tutaj link
Znów Dalandzadgad. Wczoraj byliśmy w kanionie Jolyn Am a potem na pustyni Gobi, na wydmach Hongoryn Els. Zero zasięgu. Jutro zaczynamy drogę powrotną.